poniedziałek, 10 marca 2014

Angelika i Marcin


Angelika i Marcin: Mimo, że wesele planowaliśmy od dawna to kilka ważnych spraw z naszego czystego lenistwa zostawiliśmy na ostatnią chwilę, jedną z nich był wybór fotografa, który uwieczniłby momenty najważniejszego dnia w naszym życiu. Wiele z tych spraw w ostatecznym rozrachunku wyszła nawet nieźle, a wybór fotografa był chyba naszą najlepszą decyzją dotyczącą wesela (oczywiście nie licząc wyboru przez Pana Młodego Panny Młodej). Poszukiwania mistrza migawki rozpoczęliśmy w internecie. Jak sami dobrze wiecie (czytając ten komentarz pewnie jesteście w takiej samej sytuacji) oddzielenie ziarna od plew w tym chaosie to nie lada wyczyn, ale dla nas okazał się dużo prostszy niż przypuszczaliśmy. Gdy trafiliśmy na stronę Tomka od razu wiedzieliśmy, że tego szukamy. Piękne ujęcia, żywe kolory, nietuzinkowe pomysły – all in one, które jak się okazało mieliśmy dosłownie kilka kilometrów od naszych rodzinnych stron. Szybki telefon, konkretne informację i w ciągu kilku minut podjeliśmy decyzję. Od razu Tomek współprace zaczął od zbudowania wzajemnego zaufania. Wszystkie formalności (umowa, zaliczka) załatwiliśmy przez telefon i maila. Taka prostota i oczywistość działania była cały czas podczas naszej współpracy. Nigdy nie trzeba było go poganiać, dzwonić za nim czy się pojawi, wyglądać czy się nie spóźni, jak obiecał tak zawsze było. Przygotowany jak żołnierz, nie ma mowy o tym, że aparat mu wysiądzie (bo ma 2 albo 3), że nie ma światła, że brakło miejsca na karcie pamięci, albo, że obiektyw mu czegoś nie obejmie. Jego praca podczas całej ceremonii i wesela była doskonała. Nie rzucał się w oczy, nie przeszkadzał nikomu, w wokół nas poruszał się jak NINJA. Wydawało się, że żaden z momentów wesela mu nie umknął. Nie było schematycznego pozowania tylko chwytanie czystych emocji i uczuć. Sesja plenerowa była też przygotowana doskonale. Cały czas miał pomysły na nowe ujęcia, sytuację przy czym nic z tego co robiliśmy nie było sztuczne wszystko było dla nas bardzo naturalne. Zdjęcia przerosły nasze oczekiwanie. Patrząc na jego pracę ze strony internetowej dochodzi się do wniosku, że zdjęcia są świetne, ale gdy dochodzi do tego jeszcze ładunek emocjonalny związany z każdym uwiecznionym momentem efekt naprawdę zapiera dech w piersiach. Do tych zdjęć na pewno będziemy wracać do końca życia. Minęło, już prawie 2 miesiące od momentu jak je dostaliśmy. Obejrzeliśmy je może ze 100 razy z rodzinom i przyjaciółmi, i za każdy razem oglądając je nie powszednieją nam i czujemy się zawsze tak samo - cudownie… i tak pozostanie….

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz